Postanowienia noworoczne – co tak naprawdę się pod nimi kryje?
Dlaczego w ogóle robimy postanowienia?
Nowy rok działa na psychikę jak symboliczna granica. To moment, w którym łatwiej powiedzieć sobie: „Od teraz może być inaczej.”
Psychologicznie to:
~ potrzeba poczucia wpływu („mogę coś zmienić”),
~ potrzeba nadziei po okresie zmęczenia lub przeciążenia,
~ próba odzyskania sprawczości, gdy życie wymykało się spod kontroli,
~ moment, w którym bardziej słyszymy swój wewnętrzny głos troski, a nie tylko przetrwania.
Postanowienia rzadko są kaprysem. Najczęściej są sygnałem, że jakaś część nas mówi: „Zadbaj o mnie. Tak jak jest, jest mi za ciężko.”
Jak postanowienia mogą być dla nas użyteczne – nawet jeśli nie „wyjdą”?
Postanowienie to nie kontrakt. To informacja diagnostyczna o nas samych.
Mówi nam:
~ czego nam brakuje (spokoju, granic, ruchu, sensu),
~ gdzie jesteśmy przemęczeni lub zaniedbani,
~ za czym tęsknimy, ale nie umiemy jeszcze tego zrobić.
Użyteczność postanowień nie polega na ich realizacji „w punkt”.
Polega na tym, że:
~ zatrzymują nas na chwilę refleksji,
~ pokazują kierunek, nawet jeśli jeszcze nie mamy siły iść,
~ mogą stać się początkiem łagodnej zmiany, a nie rewolucji.
Czasem największą zmianą jest samo zauważenie: „Tak, to byłoby dla mnie dobre.”
Jeśli nic z tego nie wyjdzie – to naprawdę nie jest koniec świata.
Brak realizacji postanowień nie świadczy o słabości charakteru.
Często świadczy o:
~ przeciążeniu,
~ braku zasobów,
~ zbyt wysokich oczekiwaniach wobec siebie,
~ wewnętrznym konflikcie („chcę, ale się boję”).
Psychika nie działa jak lista zadań. Jeśli coś nie wychodzi, to zwykle nie dlatego, że nam nie zależy, ale dlatego, że jakaś część nas próbuje nas chronić.
Czasem przed:
~ kolejnym rozczarowaniem,
~ porażką,
~ poczuciem winy,
~ utratą resztek energii.
Odpuszczenie nie zawsze jest rezygnacją. Bywa strategią przetrwania.
Dlaczego wiemy, że coś byłoby dla nas dobre… i jednak odpuszczamy?
To jeden z najczęstszych i najbardziej ludzkich mechanizmów.
Kilka powodów:
~ Bo zmiana kosztuje więcej, niż jesteśmy w stanie zapłacić teraz.
Zmiana wymaga energii, czasu, tolerowania dyskomfortu. Jeśli system nerwowy jest w trybie „ledwo daję radę”, to nawet dobre rzeczy są odbierane jak zagrożenie.
~ Bo zmiana narusza znane schematy.
Nawet te, które nam nie służą, są znajome i przewidywalne.
Nowe = nieznane = potencjalnie niebezpieczne.
Psychika często wybiera znane cierpienie zamiast nieznanej ulgi.
~ Bo postanowienie uruchamia wewnętrznego krytyka.
„Powinnam/powinienem…”
„Znowu nie wyjdzie…”
„Inni potrafią…”
Im silniejszy krytyk, tym większa skłonność do rezygnacji – żeby nie dać mu kolejnego argumentu.
~ Bo to nie jest jeszcze „ten moment”.
Czasem decyzja jest dobra, ale moment życiowy – nie. I to też jest forma mądrości, a nie porażki.
Co zamiast presji postanowień?
Można zapytać siebie:
~ „Co to postanowienie mówi o mojej potrzebie?”
~ „Gdybym nie miał(a) nic zmieniać – co warto byłoby zrozumieć?”
~ „Jaki najmniejszy, prawie niewidoczny krok byłby dziś wystarczający?”
Bo psychicznie mikrozgoda na siebie leczy bardziej niż wielkie plany.


